piątek, 31 maja 2013

Rozdział piętnasty cz.2

Z niechęcią oderwałem swojego wargi od jego.Nie mogłem mu pokazać że wygrał bo on tylko tego chciał.
-Jeśli chcesz możesz tu zaczekać...-mruknąłem oddalając się od niego
-Na co mam zaczekać?-jego czekoladowe oczy wbijały się w moją sylwetkę po woli wiercąc w niej dziurę
-Nie wiem może na okazję?-powiedziałem ironicznie-No na jakiś powrót do Londynu czy coś?-poprawiłem się
-Ale...-nie wysłuchałem go do końca tylko poszedłem na górę
Zamknąłem się w pokoju.Oparłem się o zimną ścianę i po woli zsunąłem się na podłogę.Nadal w głowie słyszałem jego słowa 'przepraszam rozumiesz' , na ustach nadal czułem jego smak.Gniewanie się na niego po woli mnie przerastało.Brakowało mi jego czułości , tego jak się śmieje , tego jak się skupia kiedy próbuje powiedzieć coś mądrego chodź i tak to zazwyczaj jest coś nie poważnego...Wszedłem po prysznic , puściłem ciepłą wodę i pozwoliłem jej spłynąć na moje ciało.Czułem że moje życie powoli wymyka mi się z rąk.Musiałem coś z tym zrobić.Wytarłem swoje ciało.Założyłem na siebie czarne rurki i fioletową luźną koszulkę , użyłem perfum które lubił Zayn , wysuszyłem włosy i lekko je ułożyłem na żel.Wolnym krokiem schodziłem z schodów  , zatrzymałem się i wziąłem głęboki oddech wchodząc do salonu zobaczyłem Zayna leżącego na kanapie . Usiadłem w fotelu i westchnąłem zwracając tym samym na siebie jego uwagę.Spojrzał na mnie jego wzrok był trochę nie obecny.
-Hm...?-mruknął pod nosem
-Przepraszam.-powiedziałem tak cicho że prawie nie było mnie słychać
-Co...bo nie usłyszałem...-szybko wrócił do pozycji  siedzącej
-Przepraszam...-powiedziałem już trochę głośniej
-Em nadal nic nie słyszę.-powiedział teatrlanym  tonem
-No przepraszam.-powiedziałem głośno
-Nie musisz za nic przepraszać.-kucnął przede mną-To ja powinienem cie przepraszać.-wtulił się we mnie i szepnął  mi do ucha
***

Pchając za sobą walizki przemierzaliśmy  terminal lotniska.Rozmawialiśmy śmieliśmy się rozdawaliśmy autografy pozowaliśmy do zdjęć.Podeszła do nas jakaś dziewczyna nasza fanka.Wysoka brunetka lat może 16 ewentualnie 17.
-Wierzę w Zialla mam nadzieję że się ujawnicie.-powiedziała podchodząc do nas
-Ale...-nie wiedziałem co powiedzieć patrzyłam na Zayna mając na dzieję że mi pomoże.
-Kochanie jesteśmy tylko przyjaciółmi.-Zayn uśmiechnął się od ucha do ucha
-Dobrze dobrze my wiemy swoje.-dziewczyna zbliżyła się o nas-Wierzę w was.-brunetka przytuliła nas po czym odeszła
Oboje zaniemówiliśmy , czekając na taksówkę milczeliśmy.Czułem się dziwnie czy to jest aż tak widoczne?
-I jak?-spytał Zayn zerkając na mnie.
Zamilkłem nie wiedziałem co powiedzieć  w moim gardle zamieszkał jakiś potwór który nie chciał przepuścić żadnego mojego słowa.Jechaliśmy w milczeniu.Całą drogą zastanawiałem  się nad sytuacją z lotniska...Wtoczyliśmy się z walizkami do domu.Usiadłem zmęczony na fotelu w salonie gdzie o dziwo było dość czysto.Nie cierpiałem bałaganu , to działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Zayn usiadł w fotelu na przeciwko rzucił mi butelkę z wodą i włączył telewizor.Bezmyślnie wpatrywał się w ekran.
-Zayn...-zacząłem po dłuższej  chwili
-Co tam Niallerku?
-Pamiętasz te akcję na lotnisku?-spojrzałem na niego nie pewnie
-No a co?-odpowiedział pytaniem na pytanie a na jego twarzy zagościł łobuzerski uśmieszek
-Bo jak myślisz czy to aż tak widać?-spuściłem wzrok
-Sądzę że widać każdą miłość...nawet naszą skrywaną...słyszałeś co powiedziała że one wiedzą lepiej.
-No a może...-nie zdążyłem dokończyć bo do domu wpadł Liam i Louis
-Elo robaczki.-pisnął Lou przytulając każdego z nas , tak samo zrobił również Payne.
Cały wieczór upłynął nam na oglądaniu filmów graniu w różne głupie gry.
***
'W mediach pojawia się coraz więcej plotek na temat domniemanej miłości Nialla Horana i Zayna Malika z zespołu One Direction. Wczoraj pojawiły się ich nowe zdjęcia z wspólnego pobytu w Irlandii.Czy tych młodzieńców coś na prawdę łączy?'
-Co to jest.-mówił jeszcze opanowany Paul który gniótł  w dłoniach gazetę
-Gazeta?-powiedział sarkastycznie Louis
-Ty się zamknij nie chodzi tu o ciebie.-warknął na Tommo-Zayn Niall co to ma być?!
Wszyscy milczeli.Paul kipiał ze złość.Mi ręce trzęsły się jak garaletka . Co zrobić?
-Co to kurde ma być?-warknął stanowczo dają tym samym upust swojej złości
-Ty i tak nie zrozumiesz...-mruknął lekceważoco  Liam
-Czego nie zrozumiem?Czy ktoś mi do cholery może wytłumaczyć o co chodzi?-Paul rzucił gazetę na podłogę
-Sprawa jest prosta Zayn i Niall to para.-powiedział cholernie poważnie Liam
-Nie rozdzielisz ich...-dodał po chwili Louis
Mężczyzna usiadł na kanapie.. Schował twarz w dłoniach a po chwili zaczął się głośno śmiać.Wszyscy patrzyli na niego zdziwieni.Czyżby choroba psychiczna?



Miłego czytania i komentowania.< 3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział piętnasty


-Po prostu wchodzisz i śpiewasz.-po nie za dużym pokoju rozległ się wrzask Paula
-Nie będę śpiewał.-powiedziałem oburzony krzyżując ręce  na klatce piersiowej i przeniosłem wzrok na zielonkawą ścianę
-No pewnie jeszcze się obrażaj.Wy jesteście jacyś nie normalni-Paul ponownie uniósł  głos , ale już nie tylko na mnie ale na całą resztę-Za niedgługo wydajemy płytę , brakuję nam jeszcze dwóch piosenke. Przepraszam -podniósł ręce w obronnym geście-Wy wydajecie i nie interesuję mnie co już z tym będzie
-Ouuu ktoś tu ma gorsze dni.-zakpił Lou
-Tomlinson do choler-mężczyzna po raz kolejny uwolnił  swój głos-Dobra ja potrzebuję przerwy bo inaczej się tu chyba potnę mydłem w płynie.-głośno westchnął
-Ouuu komuś się tu żart wyostrzył.-Tommo ponownie zakpił z kipiącego złością mężczyzny
-Czyli godzina przerwy?-spytał Liam
-Payne.-mruknął zirytowany Paul-Tydzień.Tydzień przerwy.-powiedziała sarkastycznie się uśmiechając po czym wyszedł z pokoju
Po tym jak zamknął za sobą drzwi , w pomieszczeniu zapanowała niezręczna cisza.
-Kurde zraniliśmy go chyba.-zaśmiał się Louis
-Możemy pójdziemy go przeprosić.-uśmiechnął się Harry , po czym wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Po chwili byliśmy już w drodze do domu. Ukratkiem  zerkałem na Zayna. Widząc jak się uśmiecha serce jednocześnie biło mi jak szalone i łamało się na pół.Od dokładnie 19 godzin nie odezwaliśmy się do siebie słowem.
-Wracam do domu.-na te słowa podskoczyłem , nie wiedziałem który z nich to powiedział ale to było najlepsze rozwiązanie  na to żeby dać sobie jakąś przerwę od Malika.
Wyjąłem z kieszeni telefon wszedłem na stronę gdzie można kupić bilety lotnicze i zabukowałem bilet do Dublina na wieczorne godziny.
-Lecę dziś do domu.- oznajmiłem  ale nie uzyskałem żadnej odpowiedzi
Przeniosłem wzrok za okno , patrzyłem na mijające budynki wstrzymując przy tym napływające  do oczu łzy.
***
Wrzucałem kolejne rzeczy do czarnej torby.Zamówiłem taksówkę i zszedłem na dół. Liam i Zayn siedzieli w salonie , Harrego zauważyłem na tarasie a Lou w kuchni.
-To ja już jadę.-mruknąłem stając w przed pokoju.Pożegnali się wszyscy oprócz Zayna , on był cały czas obrażony albo coś w tym stylu.
Lot nie był zbyt interesując.Co może być fajnego w siedzeniu  w samolocie obok jakiegoś faceta który strasznie chrapie.Nic? Kiedy stanąłem  w moim rodzinnym mieście poczułem się tak normalnie. Nie jak Niall Horan z One Direction , tylko jak Niall Horan zwykły dzieciak  z krzywymi zębami.Spokojnie szedłem ulicą , nie było nic żadnych pisków omdleń nic  , minęło mnie parę osób i nic nawet nie zwróciło na mnie uwagi.Jakie to szczęść móc tak sobie iść ulicą.Stanąłem pod drzwiami domu taty , klucz był tam gdzie zawsze czyli pod dużą donicą która stała na ganku.Po woli przekręciłem  klucz w zamku i wszedłem do domu.Nie zmieniło się tu nic.Wszedłem do salonu i zobaczyłem tatę siedzącego w fotelu przed telewizorem i oczywiście śpiącego.Specjalnie upuściłem torbę.
-Co jest...-usłyszałem zaspany głos taty , który od razu wywołał uśmiech na mojej twarzy.-Niall...nie wierzę Nialll-tato przybiegł do mnie i mocno mnie uścisnął-Jak udało ci się przyjechać ?
-Paul dał nam przerwę .-uśmiechnął się lekko
Po wspólnie zjedzonej kolacji i rozmowie postanowiłem odwiedzić mojego przyjaciela.Wyszedłem przed dom zaciągając się tym nie powtarzalnym powietrzem. Już po chwili stałem pod domem rodziców Seana , to znaczy już tylko domem Seana.Zapukałem w brązowe  drzwi czekając na jego reakcję.
-Gdybym nie był na kacu pomyślałam bym że to Niall.-uśmiechnął się od ucha do ucha stając w drzwiach , bez większego zastanowienia  rzuciliśmy się na siebie i zrobiliśmy wielki Horan Hug.
-Ale tu burdel.-rozszerzyłem oczy idąc ostrożnie  po salonie chłopaka żeby czasem nie potknąć się o jakiś przedmiot leżący na podłodze.
-Nie mam czasu sprzątać.-mruknął rzucając się łóżku i upijając łyk napoju z niedużej puszki.-Ty Horan będziemy tak siedzieć i się sobie przyglądać ?-spojrzał na mnie przygryzając wargę, doskonale wiedziałem co to znaczy.
-Nie Sean nie ma mowy przyjechałem odpocząć.-zacząłem się śmiać
***
Otworzyłem zaspane powieki.Od razu oślepiły mnie promyki słońca przedzierające się przez rolety.Zasłoniłem oczy i ledwo co wstałem z łóżka.Próbowałem się nie przewrócić i łapałem się czego popadnie.Rada na przyszłość ? Nie imprezujecie z Seanem.Zasłoniłem rolety i usiadłem na łóżku.Twarz schowałem w dłoniach , czułem że głowa za chwilę mi wybuchnie.Zszedłem do kuchni wziąłem wodę i poszedłem do salonu.
-Cześć Zayn.-mruknąłem siadając obok chłopaka i odkrecając butelkę.-Czekaj czekaj.-oderwałem butelkę od moich ust.-Co ty do licha robisz u mnie w domu.
-Siedzę.-odpowiedział bez żadnych emocji
-No to akurat widzę ale co ty robisz tu o 11 rano i to w dodatku w Irlandii.
-Niall...musimy pogadać...-spojrzał mi prosto w oczy-Ja nie chce się z tobą kłócić po prostu wtedy powiedziałem kilka słów za dużo.
-Tak i nie powiedziałeś że jedziesz do Perrie.-odwróciłem od niego wzrok
-Jeny.Przepraszam.-wstał i zaczął krążyć po pokoju.-Nie powinienem cię okłamywać i na ciebie krzyczeć.
-Aha.
-Ale do cholery jasnej myślisz że to tak fajnie widzieć ciebie i nie móc się przytulić bo się obraziłeś.I masz przestać się obrażać i przyjść i mnie przytulić.
-Super.-powiedziałem i wstałem kierując się do wyjścia .-Nie wiem jak chcesz tu sobie posiedzieć to sobie posiedź ja idę.-odwróciłem się w jego stronę
-Kurde Niall.-zacisnął dłoń na moim nadgarstku  i przyciągnął mnie do siebie , dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.-Przepraszam rozumiesz ?
Nie zdążyłem już odpowiedzieć bo Zayn złączył  nasze usta w namiętnym pocałunku.



***
Przepraszam za nie obecność.Miłego czytania i komentowania. < 3

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 





piątek, 10 maja 2013

Rozdział czternasty


*Zayn
-Chuju oszukujesz , oszukujesz kurwa.-krzyczał Harry kiedy dopisywałem sobie dodatkowe  punkty
-To tylko Scrable.-skomentował Liam-Harry a ty przestań się wyrażać...-dodał
Z oszukiwania wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu.Wyciągnąłem telefon z kieszeni i na wyświetlaczu zobaczyłem nieznany numer , nie chętnie oddaliłem się i odebrałem.
-Zayn...-po drugiej stronie usłyszałem cichy melodyjny głos.Od razu wiedziałem że to Perrie , przeszły mnie dreszcze.-Zayn odezwij  się słyszę cię...
-Edwards?
-Zayn musimy się chyba spotkać.
-Musimy?-zakpiłem-Przepraszam ale ja nic nie muszę.-próbowałem być wredny , tak jak jeszcze kilka miesięcy  była ona dla mnie.
-Zayn błagam cię nie bądź taki , proszę cię.
-Kiedy...?-w końcu po chwili uległem nie byłem taki jak ona
-Kiedy tylko masz czas...
-Mogę w sumie zaraz , nie robię nic sensownego .-odpowiedziałem i rozłączyłem się
Poszedłem do pokoju przebrałem się i po chwili byłem już na dole.Musiałem tylko teraz powiedzieć chłopcom  że muszę sobie iść.
-Wracam wieczorem nie czekajcie na mnie.-wymamrotałem i jak najszybciej pobiegłem do przedpokoju
-Gdzie idziesz?-usłyszałem głos Nialla , właśnie tego się spodziewałem ale nie mogłem mu powiedzieć że pędzę na spotkanie  z Perrie musiałem coś skłamać.
-No ten...Josh coś chce , będę w nocy nie czekaj na mnie.
Pocałowałem go delikatnie i już po chwili wyjeżdżałem z garażu.Jechałem kilkanaście minut , czas umilało mi grające radio.Cały czas myślałem nad tym co usłyszę od Perrie. Zaparkowałem pod dużym beżowym domem.Posiedziałem jeszcze chwilę w aucie , aż w końcu wziąłem głęboki oddech i wysiadłem z auta.Drzwi otworzyła mi Jade. Dlaczego właśnie ona.
-Gdzie Pezz?
-Siedzi u siebie.-granaotowowłos przewróciła oczami i odeszła
Zapukałem do drzwi  . Otworzyła  mi blondynka.Wyglądałam okropnie , miała podkrążone oczy i była cała blada.
-Witaj.-otworzył szerzej drzwi , wszedłem do środka.-Usiądź proszę.-zrobiłem to co kazała
-Co chciałaś ?-powiedziałem stanowczo , siadając na krześle
-Zayn...Zayn...Ja...Ja...Jestem...chyba w ciąży.-powiedziała po chwili
Na tę wiadomość momentalnie moje powieki się rozszerzyły serce zaczęło  bić mi mocniej w gardle mi zaschło  , wstałem z krzesła zacząłem krążyć po pokoju drapiąc się po karku.
-No i ?-warknąłem
-Możesz być ojcem to znaczy nie wiem  bo był jeszcze Kevin i Max.-spuściłem   głowę
-Perrie w nic mnie nie wkręcisz! Od ilu nie jesteśmy razem?Od pięciu miesięcy...Perrie błagam cię...
-Tak wiem że to na pewno nie ty będziesz ojcem , ale chciała bym tego strasznie.
-Perrie tłumaczyłem ci to tyle razy-kucnąłem przed nią-Jesteś śliczna , inteligentna utalentowana ale zrozum-złapałam ją za dłonie-Ja jestem gejem to nie jest mój wybór taki już jestem.Cześć Perrie.
Pojechałem do parku.Było jakoś przed 22 usiadłem na ławeczce i zapaliłem.Po woli wychodziła ze mnie flustrację . Co ona miałam na myśli dzwoniąc do mnie i zapraszając na spotkanie  , myślałam że tak po prostu powiem że ją kocham...
***
Schodząc na śniadanie usłyszałem chichot chłopców.Zaspany usiadłem przy stole i nalałem sobie do kubka kawy upiłem łyk i czekałem aż spłynie na mnie fala pytań typu : gdzie wczoraj byłem co robiłam jak się bawiłem....Jednak  nie usłyszałem żadnego pytania co strasznie mnie zdziwiło.
-Nie spytacie się o nic?-spojrzałem na nich
-Ale co?-spojrzał na mnie dziwnie Harry
-Wczoraj byłem u Perrie.
-Co ?-powieki Niall rozszerzyły się
-Perrie jest w ciąży , myślałam że złapie mnie na dziecko.
Louis Harry i Liam opuścili kuchnię zostałem tylko ja z Niallem. Chłopak popatrzył mi w oczy , poczułem się nieswojo . Ręce  zaczęły mi się pocić a na karku poczułem krople potu.
-Okłamałeś mnie...-powiedział odwracając ode mnie wzrok
-Miałem ci powiedzieć że idę do Perrie.
-Tak.A ty mnie okłamałeś!
-Nialler cholera byś zrobił jeszcze większy dym.-wstałem od stołu i lekko kopnąłem krzesło
-Przestań na mnie wrzeszczeć.Nie jesteś w obece mnie fair.
-Ja wrzeszczę.-warknąłem patrząc mu w oczy-To ty robisz zbędny dym o wszystko.
-Spadaj i na mnie nie krzycz.-Niall spojrzał mi o oczy po czym oddalił się
Z całek siły kopnąłem kosz na świeci stojący obok szafki.
-Kurwa kurwa kurwa.-krzyczałem



Miłego czytania i komentowania. < 3

CZYTASZ=KOMENTUJESZ